Śladami Jezusa Chrystusa PDF Drukuj Email
piątek, 02 listopada 2012 14:54

Śladami Jezusa Chrystusa

(z diariusza pielgrzymki do Ziemi Świętej – fragmenty)

 

6.10.2012 – sobota

Dziesięcioosobowa grupa członków Szekiny wraz ze SNE pod opieką duchową ks. Janusza Czenczka – diecezjalnego egzorcysty przylatuje do Tel-Awiwu, aby na lotnisku spotkać się z franciszkaninem o. J. Krajem – naszym przewodnikiem po Ziemi Świętej, a także bratem Jordanem – furtianem franciszkańskim, w naszej grupie odpowiedzialnym za przygotowanie liturgii.

Pierwsze zetknięcie z Izraelem to podróż autokarem do Nazaretu, mijamy po drodze Hajfę i górę Karmel. Wieczorem zwiedzamy bazylikę Zwiastowania, której monumentalne mury z wieżą w kształcie odwróconej lilii zatykają dech w piersiach. Późnym wieczorem ze świeczkami w rękach bierzemy udział w procesji maryjnej i międzynarodowej modlitwie różańcowej zakończonej błogosławieństwem w Grocie Zwiastowania.


Ave Maria gratia plena... Tak, tu Słowo stało się Ciałem. Dzięki Ci Maryjo za Twoje fiat.

 

7.10.2012 – niedziela

Pan błogosławi nam na każdym kroku. Pogoda piękna, słoneczna, ale nie męcząca. Różnorodne przeżycia duchowe, słuchanie i czytanie fragmentów Ewangelii w miejscach, w których

się rozgrywała, Eucharystia w wybranych sanktuariach, które dzięki funkcji brata Jordana są dla nas otwierane w czasie niedostępnym dla innych pielgrzymów. Dziś, obok wielu innych miejsc Jezioro Galilejskie (przepływamy barką z polską banderą, witani naszym narodowym hymnem), Góra Ośmiu Błogosławieństw i odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych w Jordanie. Ks. Janusz obficie polewał nasze głowy, a obok baptyści lub prawosławni w białych szatach całkowicie zanurzali się w wodzie.


Dzięki Ci Panie, dusza śpiewa Te Deum laudamus.

 

9.10.2012 – wtorek

Jesteśmy w Egipcie. Pobudka w nocy o 1:15, arabski motel na pustyni, nawet w miarę czysto, ale kawa brrrr... okropna. Wychodzimy na Synaj, autobusem dojeżdżamy w okolice klasztoru Świętej Katarzyny, a dalej per pedes lub na wielbłądzie (za 25$). I zaczynamy się wspinać. Latarki na czołach, kijki lub laski (kto ma) w ręku, początkowo tempo szybkie, bo i droga płaska, a potem … ufff, ciemno, kamieni pełno, nierówno, no i stromo. Tak wspinamy się na wysokość 2285m. Sapiemy, odpoczywamy i idziemy. Mój Anioł Stróż – Ania S. oddaje mi swoje kijki (wcześniej miałam jeden od Anny Marii) zabiera torbę i asekuruje całą drogę. Dzięki Ci, Panie, za siostry ze wspólnoty. Idziemy prawie 2,5 godziny i koło 4:00 dostrzegamy pierwsze przebłyski jutrzenki rozchodzącej się wśród skał, które stają się czerwone. Staje się światło. Widok (dopiero teraz) zapiera dech w piersiach. Panie, jak wielki jesteś. Jak piękne są Twe dzieła. Umęczeni, ale szczęśliwi, modlimy się we wschodzących promieniach słońca, kontemplujemy bogactwo dzieł Bożych oraz piękno i surowość pejzażu. Dokumentujemy nasz pobyt na Synaju sesją zdjęciową, a potem schodzimy, podziwiając surowość krajobrazu skąpanego w słońcu, a także nasze możliwości kondycyjne i stwierdzając, że bez Bożej łaski wejść by się tu nie dało.



Msza św. niedaleko szczytu na półce skalnej w otoczeniu sterczących kamiennych wierzchołków.

 

11.10.2012 – czwartek – Jerozolima

Przed nami pobyt w tym mieście, bogactwo kultur, stylów, religii, ale dla nas najważniejsze są miejsca związane z naszym Panem. Radość wjazdu do Jerozolimy, a także Ogród Oliwny, Bazylika Agonii i Biczowania, Włożenia Krzyża i Via Dolorosa krętymi uliczkami pełnymi arabskich kramów. Potem Bazylika Bożego Grobu i Kalwarii.

Uradowałem się, gdy mi powiedziano,

Pójdziemy do Domu Pańskiego.

Już stoją nasze nogi

W Twych bramach, o Jeruzalem...

Tam wstępują pokolenia Pańskie, (...)

aby wielbić imię Pańskie” (Ps 122)



O przeżyciach w poszczególnych miejscach w Jerozolimie, a szczególnie w Bazylice Grobu Pańskiego, Betanii, Betlejem i El-Karim następnym razem.

Sławka (fotografie: Anna Maria oraz Piotrek)

 

Dziękujemy Ci, Sławeczko, za „słowo o podróży” i liczymy na kolejne odcinki pielgrzymkowej relacji.

Pragnienie pielgrzymowania po przeczytaniu tych fragmentów na pewno zapłonie w naszych sercach. Kto wie, jak odczyta to Diakonia Sportowo–Turystyczna?