Artykuły archiwalne
Niezwykły wernisaż PDF Drukuj Email
czwartek, 03 stycznia 2013 13:22

 

 

Odpowiadając na zaproszenie Joli Świątkiewicz, sporą Szekinacką grupą wybraliśmy się na wernisaż ikon prezentowanych w galerii zabrzańskiego MOK-u. Galę rozpoczęto koncertem muzyki cerkiewnej chóru „Resonans con tutti”. Z wielkim zainteresowaniem wysłuchaliśmy krótkiego wykładu o ikonopisarstwie. Początki tej sztuki oraz różnicę pomiędzy wschodnim a zachodnim stylem pisania ikon bardzo ciekawie przedstawił ks. dr Dariusz Klejnowski-Różycki, który jest założycielem i rektorem Śląskiej Szkoły Ikonograficznej. Bogactwo form, kolorystyki i tematyki ikon prezentowanych na wystawie charakteryzuje tę szkołę współczesnego ikonopisarstwa. Ikony są formą pobożności kształtowanej przez sztukę bizantyjską. To zawsze dzieła autentyczne i oryginalne. Odwołują się do wielowiekowej tradycji pisania ikon, ale noszą w sobie indywidualne cechy danego ikonopisarza. Wśród wielu autorów wyróżnialiśmy szczególnie naszą Jolę Świątkiewicz, ciesząc się z tego, że na wystawie nie zabrakło napisanej przez nią i ofiarowanej dla naszej wspólnoty ikony Matki Bożej Jerozolimskiej.

 

Więcej…
 
Dorośli - dzieciom PDF Drukuj Email
środa, 02 stycznia 2013 09:24

Trwając w radosnym oczekiwaniu na przyjście Pana, przeżyliśmy w Święto Niepokalanej uroczystość dla wszystkich pokoleń naszej wspólnoty, w centrum Jana Pawła II koło katedry. Świętowanie zaczęliśmy od spektaklu w wykonaniu naszych wspaniałych aktorów, których talenty sceniczne zdążyliśmy już poznać wcześniej. Baśń alegoryczna autorstwa Joli K. i w jej reżyserii przedstawiała świat zwierząt, w którym rolę wiodącą Myszki Chrobotki grała znakomicie Iwonka Ż. Wtórujący jej lis Bazyli w wykonaniu Tomka G. był uosobieniem zła w niezwykle atrakcyjnej postaci. Przemiły, przebiegły, kusząc biedną Myszkę, wzbudzał entuzjazm wśród widowni. Także aktorzy grający role drugoplanowe, czyli Tomek J. (Szaraczek Kicuś) i Tomek P. (Szczurek Kleofas) wykazali się prawdziwym bogactwem środków wyrazu artystycznego. Rewelacyjnie prezentowała się także Szczurzyca Desdemona, czyli Beatka P., a Wrona Surfinia Iwonki J. swą majestatyczną wyniosłością wzbudzała zainteresowanie małych i dużych.

Bawiliśmy się wszyscy wspaniale, bo aktorzy grali jak profesjonaliści. Tekst niósł także przesłanie dla dorosłych, zmuszając do refleksji nad hierarchią wartości dzisiejszego świata. Od naszych cudownych aktorów dykcji mogliby się uczyć niektórzy zawodowcy. Scenografia bogatsza niż w niejednym prowincjonalnym teatrze, no a choreografia (!!!) godna co najmniej programu „Mam Talent”. Bravo, bravissimo i ogromne dzięki za zaangażowanie, serce, wrażliwość oraz bogactwo talentów. Zdajemy sobie sprawę z tego, że Motorem Wydarzenia była Jola K.

Jolu ! Dziękujemy za pomysł, talent dydaktyczno-pisarski, zaangażowanie w opracowanie i przygotowanie scenografii oraz cały trud, włożony w ten spektakl.

Na wielki come back Joli i Jej Aktorów czekać będziemy z niecierpliwością.

 
Weekend dla Kobiet – Lanckorona PDF Drukuj Email
sobota, 08 grudnia 2012 19:55

Prowadząca: Magda Grabowska i to już powinno wystarczyć za cały opis. Magda jest kwintesencją kobiecości, prawdziwą ezer kenegdo (z hebr: pomoc naprzeciw niego - taki zamysł miał Bóg, stwarzając pierwszą kobietę), właściwą osobą na właściwym miejscu. Czuje się jej radość i zadowolenie z życia oraz to, jak wspaniałym jest dzieckiem Bożym.

W listopadowy weekend wraz z siostrami w wierze (3 osoby) wybrałyśmy się do bardzo urokliwego zakątka, do Lanckorony. Według prognoz pogody miało być zimno i deszczowo-śnieżnie, czyli miała królować późna jesień. Ufając Panu, że On nas tam zaprosił i ma tam dla nas przygotowane jakieś „niespodzianki”, pojechałyśmy. Czas podróży umilałyśmy sobie rozmową, droga się nie dłużyła, ale kilometry pokonywałyśmy dość wolno i dotarłyśmy na miejsce nieco spóźnione. Czekało nas gorące i baaardzo kobiece powitanie .

W piątkowy wieczór uraczono nas m.in. filmem „Cudotwórczyni” (coś z pogranicza dramatu psychologicznego i biografii). Seans zakończył się po 22.00, ale pomimo zmęczenia i nieprzyzwyczajenia do tak późnej godziny, nie zasnęłyśmy . Na spoczynek udałyśmy się do willi Zamek, gdzie byłyśmy zakwaterowane, spędziłyśmy tam bardzo przytulną noc, a rano wyspane, pełne zapału i oczekiwań, co przyniesie dzień, udałyśmy się do siedziby En Christo. Po porannym spacerku śniadanko bardzo nam smakowało . Potem zaczął się dzień bardzo obfity w wydarzenia. Było coś dla ducha (oj, wiele!) oraz czas na przemodlenie tego i pracę w małych grupach. Były też bardzo kobiece „przyjemności”, jak robienie biżuterii z … no właśnie - domowych „odpadów” (starych koszulek, zamków błyskawicznych i innych!), uzupełnienie szafy w … nie tylko garderobę oraz przyjemne kobiece pogaduszki przy domowych wypiekach. Zwieńczeniem dnia tak pełnego wrażeń stało się wspólne uwielbienie wraz z modlitwą wstawienniczą.

Niedziela okazała się równie przyjemna jak cały weekend. Zaczęłyśmy od Eucharystii, bardzo „kobiecej”, z kazaniem „tylko dla nas”. Ten dzień wypełniły świadectwa (3) o tym, jak być Żoną i Matką, Piękną Kobietą oraz Gospodynią Domową stosującą zdrowe żywienie w życiu swojej rodziny.

Droga powrotna minęła nam zbyt szybko, dzieliłyśmy się swoimi przeżyciami i doświadczeniami i tak jakoś nam zleciała . Wspominając ten czas, zdałyśmy sobie sprawę, że choć nie znałyśmy się (było nas ponad 70), to dobrze się nam ze sobą przebywało i chcemy więcej!! Był to kobiecy weekend, przygotowany przez kobiety i dla kobiet. Każda z nas dzieliła się z innymi swoimi talentami i darami, miałyśmy okazję odkryć swoje obdarowania i czuć się docenione za to, że i jakie jesteśmy.

Dla mnie osobiście to czas, który miał być. Nie żałuję, że tam pojechałam. Wiem, że ten weekend wpisywał się w plan Boga dla mojego życia, po prostu musiałam tam być. Byłam. Dziękuję Bogu za siostry, które mnie namówiły i wyciągnęły. Jakichś zmian u siebie nie zauważyłam, ale mój mąż - tak. Nie potrafił ująć ich w słowa, ale powiedział, że są pozytywne. Pragnienie, żeby w kwietniu (12-14.04.2013, dom Emaus w Koniakowie) znowu pojechać, przyjął bardzo ochoczo.

Bogunia

 
Śladami Jezusa Chrystusa cz. 2 PDF Drukuj Email
środa, 28 listopada 2012 11:00

11.10.2012 (czwartek)

Chwal, Jerozolimo, Pana,

Chwal Boga twego, Syjonie!” Ps 147


Wczoraj wieczorem, a zmrok zapada tu szybko, wjechaliśmy - po pobycie na Górze Kuszenia i Pustyni Judzkiej - do rzęsiście oświetlonej Jerozolimy, tętniącej życiem metropolii, niesamowitego tygla kulturowego. W nim obok siebie spieszą ortodoksyjni Żydzi w jarmułkach lub kapeluszach (starsi często o długich zmierzwionych brodach, a młodsi z mocno zarysowanym zarostem, no i oczywiście zwijającymi się w ruloniki pejsami), a Arabowie wykrzykują gardłowym głosem albo ze stoicką cierpliwością czekają na klientów przed swymi sklepikami pełnymi różnorodnych towarów.

 

Hotel Gloria, w którym mieszkamy, położony jest w centrum starej Jerozolimy obok ruin zimowej twierdzy Heroda. Z zewnątrz wygląda na wielowiekowy, przyciąga przytulnością, komfortem pokoi, no i oczywiście bogatą, europejsko-wschodnią kuchnią. Po obfitej kolacji, chociaż zmęczenie daje znać o sobie, wybieramy się jednak na spacer po Jerozolimie, oczywiście niezbyt odległy, żeby się nie zgubić. I staramy się chłonąć atmosferę miasta, które nie śpi w nocy. Ciepło, lekki wiaterek przyjemnie orzeźwia wielotysięczny barwny tłum, wokół architektura chyba wszystkich stylów i epok, nie zawsze zachwyca estetyką, ale zadziwia eklektyzmem i połączeniem przeszłości ze współczesnością. A po historycznych ulicach mkną piękne niebieskie tramwaje, niskostopniowe, ciche i szybkobieżne.

 

Więcej…
 
Wrażenia z konferencji ENC PDF Drukuj Email
wtorek, 27 listopada 2012 20:44

W konferencji uczestniczyłam po raz pierwszy. To wydarzenie, w którym może uczestniczyć każdy, bez względu na to, jak długo jest we wspólnocie i czym się zajmuje. Konferencje wygłaszane w piątek i sobotę przez Marcela Rebiai na temat tożsamości chrześcijańskiej, wspólnoty i relacji pokazały po raz kolejny, że jako córka Króla jestem stworzona do życia w pełni, we wspólnocie. To są tematy przerabiane na Szkole Maryi na stopniu 3., na którym obecnie jestem, jak i poruszane na spotkaniach wspólnoty. Tematy te dotyczą mnie w dużym stopniu, gdyż jest to mój słaby punkt. Jestem indywidualistką, a Pan Bóg stworzył mnie do życia we wspólnocie.

Na nowo odkryłam, jak ważna jest świadomość, że jestem dzieckiem Boga, moja relacja do Boga i bliźnich oraz wspólnota. Jesteśmy dziećmi jednego Ojca. Nie ma znaczenia, w jakim języku mówimy, jesteśmy rodziną, a Pan Bóg i tak nas rozumie, mamy ten sam cel i kierunek. To jest piękne.

Nie znam języka angielskiego. Nie przeszkadzało mi to. Konferencje, modlitwa, kazania były tłumaczone. W czasie uwielbienia były śpiewane pieśni, które znam i wielbiłam Pana Boga tak, jak umiałam. W przyszłym roku również konferencja odbędzie się na Górze św. Anny. Zachęcam każdego do uczestnictwa.

Monika

 
«pierwszapoprzednia12345następnaostatnia»

Strona 3 z 5