tło niebieskie

KOMENTARZ

DO NIEDZIELNYCH CZYTAŃ

5. Niedziela zwykła – Rok A

Być solą ziemi i światłem świata – to zadanie dla uczniów Chrystusa. Nie chodzi jednak o „oświecanie” innych gadulstwem, ale o światło świadectwa naszego życia zgodnego z nauką Chrystusa. Tylko to świadectwo jest w stanie przyprowadzić innych do Chrystusa, nie wyrafinowane argumenty teologiczne.

I czytanie: Iz 58, 7-10

II czytanie: 1 Kor 2, 1-5

Ewangelia: Mt 5, 13-16

Komentarz i pytania do przemyślenia lub dyskusji

1. „Dziel swój chleb z głodnym, do domu wprowadź biednych tułaczy…” Izajasz wylicza uczynki miłosierdzia, które sprawiają, że „nasze światło wschodzi jak zorza i rozkwita nasze zdrowie”. Chwałą Bożą nie jest ludzkie gadanie o Bogu – nasze słowa za małe i niewystarczalne, aby Go opisać. Jego chwałą jest nasze życie zgodne z Jego wolą, życie pełne miłości. Uczynki miłosierdzia to nie filantropia, nie dawanie innym z tego, co nam zbywa. Aby faktycznie nasze światło „zabłysło jak zorza”, nasza motywacja musi płynąć z głębi nawróconego serca. Nawrócone serce to serce potrafiące autentycznie kochać, nie odwracające się od innych, nie szukające własnego zysku, nie usprawiedliwiające własnej bezczynności i nieczułości. „Usunąć jarzmo” mogą nie ci, którzy wymyślają kolejne reformy mające przywrócić rzekomą „sprawiedliwość społeczną” – bo wszystkie te reformy ostatecznie sprowadzają się do „zabrać jednym, dać drugim”. Łatwo być reformatorem, który zabierze jednym, da drugim, nie biorąc ze swojego, ale z cudzego. Dużo trudniej być człowiekiem nawróconym, jak hrabia Władysław Zamoyski, który wszystko co miał, oddał społeczeństwu. Sam żył surowo, a swoją własność i swoje umiejętności poświęcił na służbę innym. To przykład człowieka, który na poważnie wziął Ewangelię i wprowadził ją w życie.

  • Z czym kojarzy ci się pierwszy werset dzisiejszego pierwszego czytania? (por. Mt 25, 31-40). O jaką postawę / nastawienie życiowe chodzi?
  • Jaki błąd popełniamy w swej religijności, gdy oddzielamy ją od życia społecznego? Jak Jakub określa wiarę, która nie jest realizowana w życiu społecznym? (por. Jk 2,15-17).

2. Spośród wszystkich apostołów prawdopodobnie najlepiej wykształconym religijnie był św. Paweł – był faryzeuszem i synem faryzeuszów (por. Dz 23,6). Prowadzenie argumentacji teologicznej nie było dla niego żadnym problemem. Umiał się znaleźć zarówno w religijno-kulturowym świecie żydowskim, jak i greckim (por. Dz 17). A jednak pisze: „mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy…” Musiał być głęboko przekonany, jak wielkie zagrożenie kryje się w teologicznej argumentacji, która jest pozbawiona tego Bożego Ducha. Niezwykle łatwo schodzi ona na manowce – stąd tyle herezji, tyle sporów w łonie samego chrześcijaństwa, nie mówiąc już o sporach z innymi religiami. Nasz umysł został stworzony wspaniale przez Boga, ale grzech sprawił, że nasze myśli „skręcają” ku nieprawości, zamiast zmierzać ku Bogu. Pomyślmy o tym, że nawet apostołowie słysząc bezpośrednio słowa Jezusa nie potrafili ich zrozumieć właściwie. Dopiero Zesłanie Ducha Świętego otworzyło ich umysły na właściwe rozumienie nauki Chrystusa. „Kościół rośnie, napełniony pociechą Ducha Świętego, który jest jego duszą. On sprawia, że wierni prawdziwie rozumieją naukę i tajemnicę Chrystusa. Jak w początkach Kościoła, tak i dzisiaj On działa w każdym głosicielu Ewangelii, jeśli tylko poddaje się Jego kierownictwu. On podsuwa mu słowa, jakie tylko On jeden może poddać, a równocześnie usposabia serca słuchaczy, aby otwarli się na przyjęcie Ewangelii i na głoszone Królestwo.” (Paweł VI, encyklika Evangelii nuntiandi 75)

Nie bez powodu mówi się, że w trakcie studiów teologicznych wiele osób traci wiarę – wydaje im się, że już wszystko wiedzą o Bogu. Nieco dalej w Liście Paweł pisze „Gdyby ktoś mniemał, że coś wie, to jeszcze nie wie, jak wiedzieć należy” (1Kor 8,2). Aby mówić o Bogu i sprawach Bożych, potrzeba bardzo wielkiej pokory, aby uchronić się od pokusy „błyszczenia słowem i mądrością”. Dbajmy o to, aby Słowo Boże stale odnosić do swojego życia, aby pozwalać Duchowi Świętemu przemieniać nasze serce, wtedy nasze słowa będą płynąć z dobrego serca, a nie będą pouczaniem innych z góry.

  • Jakie ryzyko kryje się w tym, że jako uczniowie Chrystusa będziemy usiłować innych przekonać do swojego światopoglądu? Czy w praktyce takie przekonywanie innych się sprawdza? Czy udaje nam się przekonać naszych bliskich? Znajomych? Inne osoby?
  • Na czym polega „uwodzenie przekonywaniem”? Czy doświadczamy tego rodzaju „uwodzenia” ze strony polityków, mediów, marketingowców itp.? Jak to odbieramy? W jaki inny sposób powinniśmy jako chrześcijanie przekonywać innych do wiary w Chrystusa?

3. Sól jest niezbędna do życia. Nie chodzi tylko o smak potraw, ale o nasze zdrowie. Podobnie światło – spróbujmy sobie wyobrazić świat, który znajduje się w całkowitej ciemności, odcięty od słońca. Jezus mówi, że to my, Jego uczniowie jesteśmy solą ziemi i światłem świata. To nie jest komplement, ale wielkie wyzwanie! Łatwiej jest mówić: „jestem katolikiem”, dodając do tego w myślach „skoro nie ma zbawienia poza Kościołem, to ja się zbawię, a reszta niech sobie idzie do piekła”. Myślenie w takich kategoriach pokazuje, że nic nie zrozumieliśmy z Ewangelii i że choć z nazwy jesteśmy chrześcijanami, niewiele mamy wspólnego z Chrystusem. Równie groźne jest myślenie: „Bóg i tak dotrze do każdego, po co mam innym głosić Chrystusa i świadczyć o Nim”? Nie jest to wydumane zagrożenie. Papież Paweł VI w encyklice Evangelii Nuntiandi pisał o tym, podsumowując: „Ludzie, choćbyśmy nie głosili im Ewangelii, będą mogli zbawić się na innych drogach, dzięki miłosierdziu Bożemu, ale czy my sami możemy się zbawić, jeśli zaniechamy jej głoszenia z powodu gnuśności, lęku, «wstydzenia się Ewangelii» lub kierowania się fałszywymi poglądami?” (nr 80). Głoszenie Ewangelii to nie kwestia metody, argumentacji, ale kwestia życia poddanego działaniu Ducha Świętego. „Techniczne środki ewangelizacji są dobre, ale choćby były absolutnie doskonałe, nie zastąpią cichego tchnienia Ducha” (Evangelii nuntiandi 76). I jeszcze jedna myśl z tej samej encykliki, odnosząca się do nas, świeckich: „Polem właściwym dla ich ewangelizacyjnej aktywności jest szeroka i bardzo złożona dziedzina polityki, życia społecznego, gospodarki; dalej, dziedzina kultury, nauki i sztuki, stosunków międzynarodowych, środków przekazu społecznego; do tego dochodzą niektóre dziedziny szczególnie otwarte na ewangelizację, jak miłość, rodzina, wychowanie dzieci i młodzieży, praca zawodowa, cierpienia ludzkie” (Evangelii nuntiandi 70).

  • Czy inni patrząc na moje czyny (a nie słowa!) mogą rzeczywiście powiedzieć, że jestem uczniem Chrystusa? Co powinienem przede wszystkim zmienić w swoim życiu, aby być dla innych świadectwem wiary?
  • W jaki sposób mogę realizować tę misję ewangelizacyjną, o której pisze bł. Paweł VI? W jakiej dziedzinie moje talenty, moje zasoby, moja energia i mój czas mogą być praktycznym wcieleniem w życie Ewangelii?

Autor: Maciej Górnicki
Wszystkie treści zamieszczone na tej stronie są chronione prawem autorskim. Kopiowanie, rozpowszechnianie lub wykorzystywanie ich w celach komercyjnych bez zgody autora jest zabronione. Można je wykorzystywać wyłącznie do użytku własnego oraz do celów formacyjnych w ramach wspólnoty.